środa, 14 października 2015

Stare oblicze Nowego Miasta nad Pilicą





Jest upalny sobotni dzień. Nad lotniskiem w Nowym Mieście słychać dźwięk 2 cylindrowej maszyny. Słychać jak zatacza kręgi nad pasem startowym i znów porusza się wzdłuż niego. Prędkościomierz wskazuje 3 cyfrową wartość. Dźwięk to narasta to cichnie…

Tak, to ja testuje płytę lotniska japońskim myśliwcem ER6n…

Test zostaje przerwany kiedy na płytę wchodzi ruda krowa chyba rasa Deutsches Gelbvieh. Za nią wtacza się pijany pastuch z kompanem. W siatce brzęczą butelki. W końcu jest sobota.
Zjeżdżam z pasa i zaczynam oglądać obiekt. Widać potężne nasypy które kiedyś przykryte siatka maskująca skrywały myśliwce gotowe w 6 minut wystartować. Budynek kontroli lotów jest w opłakanym stanie, nie lepiej wygląda hangar choć echo jest niezłe. Pozostałe budynki albo w ruinie albo zamknięte. Nie wiem co mogą skrywać ale wejścia sa zaspawane.
Obiekt bardzo duży i jest co zwiedzać, niestety nie w ciuchach motocyklowych.
Trzeba wrócić...




































niedziela, 24 lutego 2013

Exploracja - wiosenne podrygi


Wiosenne podrygi
Poczuliśmy powiew nadchodzącej wiosny więc odrzuciliśmy liście w barłogach i ruszyliśmy pożywić się nowymi exploracjami. Misiek jako nowy nie wiedział co go spotka a my chcieliśmy na początek zafundować mu kilka fajnych miejsc. Zaczęliśmy od budynku kontroli lotów. Obiekt bardzo uroczy, wszędzie białe ściany, czysto i schludnie a architektura urzekająca. Łatwe wejście na dach podsunęło nam pomysł zrobienia tam grilla, ciekawe co powiedzą mieszkańcy bloków stojących wkoło? W środku natrafiliśmy na 3 sejfy roboty Franca Jegera z Berlina a że nie było z nami Olsena więc zostały nieotworzone. W podziemiach miejsce gdzie torturowano terrorystów.

Koło południa zgłodnieliśmy wiec zaprosiłem ekipę do Chiltona na Waldorffa 35. Tam z przerażeniem stwierdziliśmy że wszystkie 3 budynki są zamknięte ale co to dla nas. Szybka ocena sytuacji, sprawdzenie śladów i natknąłem się na nisko umieszczone wejście. Uruchomiliśmy latarenki i zaczęliśmy szukać kuchni. W środku panował nieład, łóżka niepościelone i dopiero w ostatnim salonie natknęliśmy się na chwilowo opuszczone mieszkanie. Pewnie lokator poszedł ogrzać się w noclegowni. Okazała się także koneserem sztuki i chiromantą.

Nakarmiwszy ciekawość zawiało nas na Młociny.

Po drodze mijaliśmy kilka opuszczonych willi i do exploraji wybraliśmy najokazalszą. Jest to bliźniak i wejście umożliwia małe okienko piwniczne. Budynek w dobrym stanie, mało artefaktów ale warto zobaczyć obie części bliźniaka. Przejście piwnicznymi okienkami. Nasza dociekliwość została nagrodzona. Na koniec znaleźliśmy kilka flaszek domowego winka. Zacny rocznik lekko cierpki ale krzepki w smaku nas rozweselił a deserek z porzeczek w kompocie dopełnił degustacje.

Pozdrawiam exploratorów i czytelników forgotten.pl; winka i porzeczek zostało sporo.

Smacznego.











































 droga do Chiltona :)


















































 a to juz Młociny, idziemy na pokoje :)






















i przejście do drugiego mieszkania




Podrygiwali
Misiek
Grzeldi
Elgonczo